Pozyskiwanie linków ze wzmianek o marce to temat, którym warto się zainteresować głównie przy dużych serwisach z kilkuletnim stażem. Takich, o których piszą popularne media, które podejmowały już działania z zakresu dystrybucji materiałów prasowych, o których dyskutują użytkownicy forów i blogerzy na swoich stronach.
Artykuł ten nie opisuje pomysłów na pozyskiwanie nowych wzmianek, tylko na „przekonwertowanie” dotychczasowych wzmianek na pełnowartościowe linki pozycjonujące.
- TL;DR
- Szukanie niepodlinkowanych wzmianek
- Jakiego rodzaju materiałów szukamy?
- Z jakich korzystać narzędzi i jak zebrać dane?
- Kontakt w sprawie podlinkowania wzmianek
TL;DR
- przygotuj listę fraz
- ustaw monitoring
- zbierz wyniki w arkuszu
- usuń duplikaty i posegreguj domeny
- wyłap wartościowe wzminki
- skontaktuj się i follow-up
Szukanie niepodlinkowanych wzmianek
Zaczynamy od przygotowania listy fraz, jakich należy szukać. Będą to m.in.:
- nazwa serwisu, np. blog Lexy;
- niepodlinkowany adres, np. lexy.com.pl (albo podlinkowany adres z a atrybutem nofollow, który być może uda się zdjąć za dopłatą 😉 a dodatkowo przy tej okazji można odszukać adresów do nieaktualnych adresów URL);
- imię i nazwisko / ksywka członka zespołu lub właściciela serwisu, np. Marta Gryszko albo Lexy;
- to co wyżej, ale dotyczące serwisów konkurencyjnych, np. blog Zgreda (o, i Paweł Gontarek już ma dodatkową wzmiankę 😉 ) – w ich przypadku można trafić na artykuły, w których wymieniono kilka serwisów tematycznych (w tym przypadku SEO blogów) i można zasugerować dopisanie naszego.
Te frazy wykorzystamy potem podczas konfigurowania projektów w narzędziach monitorujących wzmianki.
Gdy mamy już przygotowaną listę fraz do monitorowania, warto zastanowić się, jakiego rodzaju publikacji będziemy w ogóle szukać i gdzie najczęściej pojawiają się wzmianki o marce.
Jakiego rodzaju materiałów szukamy?
- artykułów – warto szukać wzmianek o serwisach konkurencyjnych. Jeśli nie będą to ich artykuły sponsorowane, tylko wzmianki o kilku serwisach zamieszczone jako uzupełnienie materiału, jest spora szansa na dopisanie adresu naszej strony. Warunkiem jest jednak, aby już była rozpoznawalna i prezentowała się profesjonalnie, a także aby materiał był stosunkowo świeży;
- informacji prasowych – w tym przypadku powinniśmy już mieć pełny raport z działań od firmy lub osoby, która realizowała takie działania, więc zazwyczaj nie będzie potrzeby korzystania w tym celu z dodatkowych narzędzi. Materiały tego typu mogą zawierać wszystkie wskazane wcześniej rodzaje wzmianek, w szczególności jeśli opublikowany został wywiad i poszczególne osoby zostały wymienione z nazwiska;
- rozmów na forach – te będą zapewne najłatwiejsze do znalezienia i zazwyczaj to ich jest najwięcej. Użytkownicy forów mogą odsyłać do najciekawszych materiałów na naszej stronie, cytować je z odesłaniem do źródła (można pójść dalej i znaleźć fragmenty naszych tekstów bez wskazania źródła), mogą też pytać o opinie na temat naszej oferty;
- wzmianki na blogach – w przypadku sklepu z odzieżą, biżuterią albo gadżetami, księgarni itp., często można się spotkać z publikowaniem na blogach stylizacji z wykorzystaniem zdjęć ze strony sklepu, z propozycjami modowymi w aktualnym sezonie, z opisem gadżetów albo recenzjami książek. W tych miejscach powinny znaleźć się zdjęcia z podpisem w postaci adresu lub nazwy strony, jednak nie zawsze są one podlinkowane.
Wiedząc już, w jakich miejscach mogą pojawiać się wzmianki o naszej marce, możemy przejść do wyboru narzędzi, które pomogą je skutecznie wyłapać i zebrać w jednym miejscu.
Z jakich korzystać narzędzi i jak zebrać dane?
No dobrze… wiemy już, w jaki sposób szukać serwisów ze wzmiankami o naszym serwisie. A z jakich narzędzi korzystać, aby łatwiej zebrać te wszystkie dane i poddać je analizie?
Na pewno z arkusza kalkulacyjnego w Google Workspace, aby zapisać w nim informacje takie jak:
- adres strony ze wzmianką,
- nazwa wzmianki,
- adres email do kontaktu,
- data kontaktu,
- komentarz.
Dzięki temu przygotujemy w jednym miejscu zestawienie wszystkich wzmianek, z których planujemy postarać się o linki. Aby jednak uzyskać dane do tego zestawienia, możemy skorzystać z przeznaczonych do tego narzędzi takie jak:
- Brand24
- SentiOne
- Mention
- Alerty Google – mają wyjątkowo mało wyników, ale dziwnie było o nich nie wspomnieć 😉
Kolejnym rodzajem narzędzi są te do analizy backlinków, np. Majestic i Ahrefs, ale warto je wzbogacić także o dane z Search Console. Z nich jednak skorzystamy głównie w celu wyłonienia linków nofollow, które chcielibyśmy spróbować zamienić na dofollow.
Zebrane w ten sposób dane zrzucamy do jednego arkusza kalkulacyjnego. Najlepiej zacząć od małych porządków – raz adres będzie występował z www na początku, innym razem bez, raz wzmianka będzie wyświetlana na wielu podstronach (np. jeśli w sidebarze wyświetlają się treści ostatnich komentarzy i to wśród nich znajdziemy wzmiankę o naszej stronie), innym razem pod tylko jednym adresem.
Same narzędzia to jednak dopiero połowa sukcesu — aby móc realnie zaplanować działania link buildingowe, zebrane wzmianki trzeba uporządkować i przygotować do dalszej analizy.
Warto zrobić porządki w arkuszu z wykorzystaniem narzędzi AI, np. Claude’a. Wystarczy załadować do niego pełen plik i poprosić o uporządkowanie danych, które polegać będzie m.in. na:
- usunięcie duplikatów;
- wyodrębnienie w osobnej kolumnie domeny, a dopiero w kolejnej miejsca na kilka przykładowych podstron (zwłaszcza w przypadku linków site-wide);
- zebranie danych kontaktowych w postaci adresów formularzy lub pełnych adresów mailowych.
Gdy lista wzmianek jest już oczyszczona, posegregowana i uzupełniona o dane kontaktowe, możemy przejść do najważniejszego etapu, czyli kontaktu z właścicielami serwisów.
Kontakt w sprawie podlinkowania wzmianek
Mając zebrane niezbędne dane, przechodzimy do kontaktowania się z serwisami. Należy wspomnieć o tym, że trafiło się na wzmiankę o serwisie i zapytać o możliwość jej podlinkowania.
Jeśli kontaktujemy się w sprawie zamiany zwykłej zmianki na podlinkowaną, lepiej nie nalegać od razu na dofollow ani nie kombinować z anchorem. Wystarczy nazwa brandu. Jeśli jednak kontaktujemy się z prośbą o zdjęcie nofollow, trzeba się nastawić na to, że jedyną opcją będzie opcja płatna.
Na zakończenie muszę wspomnieć, że ta metoda jest nie tylko czasochłonna, ale także obarczona ryzykiem niskiej skuteczności. Część serwisów celowo zamieszcza adresy stron w postaci tekstu (nawet jeśli jest to podpis pod zdjęciem wykorzystanym z zewnętrznego serwisu) i albo w ogóle nie umożliwiają linkowania na zewnątrz, albo od razu przesyłają ofertę cenową (jeśli nie jest wygórowana jak na potrzeby SEO, warto z niej skorzystać). Inne problemy to: zwrotka informująca o urlopie, informacja od osoby do kontaktu na temat urlopu webmastera, pełna skrzynka, brak odpowiedzi z innych powodów.
Z tego względu warto tylko jednorazowo przeprowadzać większą akcję w postaci zbierania danych z różnych źródeł, a potem ograniczać się do reagowania na pojawianie się nowych wzmianek wyłapywanych przez Brand24 i inne narzędzia.
A co, jeśli się nie uda? Pamiętaj, że w 2025 r. nawet niepodlinkowane wzmianki o marce mają znaczenie… dla narzędzi AI. O tym przeczytasz w artykule Jak „myśli” ChatGPT.
Data publikacji oryginalnego artykułu: 23 listopada 2023 r.
Data ostatniej aktualizacji: 12 stycznia 2026 r.
Fot. Naypong Studio
