Za co karze Google – czyli kilka słów o artykule
- 16 January 2010
- Artykuły, Link popularity, Pozycjonowanie stron, Systemy wymiany linków
Niedawno w Gazecie Prawnej opublikowano artykuł, który pozycjonerzy podsumowali jako „gniot„. Jak widać krytyka ta na nic się zdała, bo na kilku stronach pojawił się kolejny tekst, tym razem na temat tego, „za co karze Google” i jest on równie daleki od prawdy.
Moje zainteresowanie wzbudziły następujące fragmenty:
Groźny przyrost odnośników może nas spotkać w systemach wymiany linków, za których to pomocą można całkiem niechcący wygenerować ogromną ilość hiperłączy.
Nagłe usunięcie dużej ilości zebranych wcześniej odnośników może się przydarzyć podobnie jak w sytuacji nienaturalnego przyrostu, przy systemach wymiany linków.
Jednak tak jak już wspomniałam, za obie sytuacje kara nie może być zbyt wysoka i jeśli już jest nakładana na stronę, to jest to zazwyczaj tzw. filtr.
Od razu dodam, że swego czasu dość często pisałam na temat zagrożeń związanych z (często nieumiejętnym) korzystaniem z systemów wymiany linków. Sama dostałam kilka filtrów za backlinki, jednak było to dość dawno i od tej pory jedynie słyszę lub czytam o nich. Z drugiej strony, według oficjalnego stanowiska Google backlinki nie powinny szkodzić pod warunkiem, że całokształt działań podejmowanych w celu promocji strony nie budzi wątpliwości – tak przynajmniej interpretuję ostatnie zdanie z bloga Google:
Ponieważ jednak bierzemy większą ilość sygnałów pod uwagę, takie działanie na niekorzyść innych webmasterów jest skuteczne wyłącznie w teorii.
Wracając jednak do wspomnianego już artykułu, nie byłoby w nim nic dziwnego gdyby nie stwierdzenie, że:
Warto zaznaczyć, że filtr nie grozi stronom pozycjonowanym przy pomocy narzędzi do automatycznego linkowania, takich jak Adder czy SemiAdder (półautomat).
które jest ewidentnym kłamstwem, tym bardziej biorąc pod uwagę wcześniej zacytowane zdania. Wynika z nich bowiem, że za SWLe można dostać filtr, a za Addera – nie.
Zakładając, że za backlinki nadal można dostać filtr, sposoby ich pozyskiwania schodzą na dalszy plan – filtrem ryzykuje się tak w przypadku ręcznego zdobywania linków (np. przy ich nadmiernej ilości lub braku zróżnicowania anchorów), jak i tego masowego, przy czym w drugim przypadku nie ma znaczenia, czy wykorzystuje się do tego systemy wymiany linków czy też narzędzia do (pół)automatycznego katalogowania. Zarówno SWLe, jak i Adder, służą masowemu pozyskiwaniu backlinków i w związku z tym oba z tych sposobów wiążą się z wyższym ryzykiem filtrów niż ręczne linkowanie. Powtarzam jednak – jeśli za backlinki można dostać filtr, to nie ma znaczenia sposób ich pozyskiwania, bo każdy z nich wiąże się z jakimś ryzykiem filtra.
Jeszcze jedna sprawa – informacje na temat zmian w algorytmie i granic, których przekroczenie wiąże się z negatywnymi konsekwencjami, nie są ogólnodostępne, dlatego nikt nie może zagwarantować braku narażania się na ewentualne kary, tak samo jak nie można zagwarantować konkretnej pozycji w wynikach organicznych. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to polecam skonsultowanie się z większym gronem specjalistów w tej branży. Na szczęście serwis bankier.pl, na którym również znajdował się omawiany artykuł, zareagował na komentarze i usunął jego treść, a mi pozostaje mieć nadzieję na to, że w przyszłości tego typu serwisy będą sprawdzać zgodność takich artykułów z prawdą, zanim zdecydują je opublikować.




16 January 2010 o godz. 5:32
Nie widziałem ani pierwszego, ani drugiego artykułu. Czy nikt się pod nimi nie podpisuje? Kto to pisze?
16 January 2010 o godz. 5:51
Autorką artykułu jest Iwona Spychalska, Enterso (enterso.pl/produkty.html).
Raczej nie spodziewałabym się podobnych wniosków po kimś innym niż konkurencja SWLi.
16 January 2010 o godz. 6:19
Pytanie do wszystkich, kto w takim razie może być źródłem artykułu. Czyli komu zależało aby ukazał się taki artykuł.
?
17 January 2010 o godz. 6:18
Według mnie ten artykuł to czysta bzdura z wplecioną komercją ( proponowanie produktów SeoAdder i SemiAdder).
Swoją drogą ciekaw jestem jak będzie wyglądać sprostowanie tego artykułu, tylko pytanie czy w ogóle się pojawi?
17 January 2010 o godz. 8:06
To wygląda jak artykuł sponsorowany Addera. Już gdzieś podobny artykuł (w podobnym tonie) komentowałem.
17 January 2010 o godz. 2:07
nikt nie może zagwarantować braku narażania się na ewentualne kary >> no właśnie, tylko Google może sobie zagwarantować, co zresztą robi. Na przykład oficjalny blog google (w wer. ang.) ma PR=8, a ilość wychodzących linków ponad 200! A wiadomo, jakie są zalecenia wielkiego G
17 January 2010 o godz. 3:35
„oficjalny blog google (w wer. ang.) ma PR=8, a ilość wychodzących linków ponad 200! A wiadomo, jakie są zalecenia wielkiego G”
Jakie zalecenia masz konkretnie na myśli?
Oświecisz mnie?
17 January 2010 o godz. 3:49
ps. Po zapoznaniu się z Twoim tematem na forum Google widzę, że po prostu zbytnio przejąłeś się pewnym zapisem w wytycznych:
„Poszczególne strony nie powinny zawierać więcej niż 100 linków.”
więc tu masz odpowiedź Matta:
„The original reason we provided that recommendation is that Google used to index only about 100 kilobytes of a page. When we thought about how many links a page might reasonably have and still be under 100K, it seemed about right to recommend 100 links or so. If a page started to have more than that many links, there was a chance that the page would be so long that Google would truncate the page and wouldn’t index the entire page.„
18 January 2010 o godz. 9:45
Linki pozyskujecie ręcznie jakimś programem półautomatycznym „Sprytne Katalogowanie”, „SemiAdder” czy też może zupełnym automatem?
18 January 2010 o godz. 10:24
Gniot jakich wiele, w dodatku pewnie sponsorowany. Szkoda, że tak się wprowadza klientów w błąd, ale przypuszczam, że jest tak w wielu branżach.
18 January 2010 o godz. 10:59
gdaq, ręcznie albo Sprytnym.
20 January 2010 o godz. 9:09
gdyby za nagly przyrost baclinkow dostawalo sie bana to polowa polskich pozycjonerow wykorzystujacych automatyczne i dodajace po setki linkow do katalogow qlweb czy innych paslaby kozy.
a poza ty m jak google mialby rozrozniac linki dodane z automatu, te z polautomatu i te dodawane recznie. link to link.
Sam bylem w stanie recznie dodawac po 200 linkow kazdego dnia – czy to czyni ze mnie cyborga?
20 January 2010 o godz. 10:04
lad, nikt tam nie pisał o banie tylko o filtrach za backlinki.
28 January 2010 o godz. 9:07
faktycznie Lexy – masz racje, ale efektem jest chyba wykluczenie z wyników wyszukiwania bądz drastyczne obniżenie pozycji. tak czy siak – nikt cie nie znajdzie Sam kiedyś bana czy filktr dostalem. stronka niby była w indeksie, ale po słowach kluczowych się nie wyświetlała. pomogło zadanie ponownego zweryfikowanie przez google. niestety tylko w jednym przypadku, dwie domeny nadal mi milczą i nijak nie mogę dojść dlaczego – a czy to ban czy filtr? jestem laikiem ktory maca i probuje wszystkiego co sie da:)
macie jakis ciekawy pomysl na serwis http://www.bigR.pl ?? mierżą mnie precle i katalogi:)
pozdr